AIESEC

AIESEC to międzynarodowa organizacja studencka obecna w wielu krajach na świecie zrzeszająca żaków choć nie tylko. Umożliwia ona im rozwijanie swoich umiejętności lub nabywanie nowych, zdobywanie doświadczeń oraz daje możliwość poznania innych kultur. Nasz Dom współpracuje z Aiesec-iem od 2010 roku. W okresie wakacji przyjeżdzają do nas wspaniali młodzi ludzie, którzy zostawiają u nas dużo serca i realizują ciekawe pomysły. Za każdym razem jest to dla wszystkich ciekawa przygoda i niezwykłe doświadczenie. Wspólne wycieczki, wyjścia do miasta, gry, zabawy, tańce, śpiewanie i gotowanie, wzajemne poznawanie swoich kultur - bardzo rozwijają nasze postrzeganie świata i innych ludzi.

Oto parę słów naszych mieszkańców na temat wolontariuszy oraz wypowiedzi wolontariuszy o czasie spędzonym w naszym Domu:

Chen »
Młody chłopak z Tajwanu, który wszystkich zaraża swoim uśmiechem i mocno nieeuropejskim podejściem do życia pt „nie piję, nie palę, nie używam ale cieszę się, że jestem i innych obdarzam swoją radością”. Chen to również bardzo otwarty i sympatyczny człowiek, chętny do kontaktu, do którego ludzie ciągną jak muchy do lepu. I to mimo, że chiński jest dla nas raczej mało komunikatywny ;) Chen został przez mieszkańców szybko „zaanektowany” i nazwany „Czesiem”.

Muneeb «
Muneeb pokazał nam jasną stronę kultury z której pochodzi (islam), a z którą najczęściej spotykamy się tylko w wiadomościach wieczornych i to niekoniecznie pozytywnych. Okazuje się, że odległe informacje to jedno, a życie – zupełnie cos innego. Muneeb jest człowiekiem niezwykle ciekawym i otwartym na świat i innych ludzi - niezależnie od ich pochodzenia, narodowości czy kultury. Wspólnie zwiedzaliśmy (np. synagogę), a kolega chętnie opowiadał o życiu i zwyczajach kraju z którego pochodzi (Pakistan). Spotkanie z nim było bardzo pouczające, to świetne doświadczenie.

Filipe (2012) »
Niesamowita postać o magicznym dotyku. Filipe (czyli Filipek) podbił serca wszystkich Pań swoją serdecznością, delikatnością, a entuzjazmem wzbogacił nasze życie. Portugalskie melodie wygrywane na gitarze klasycznej na zawsze pozostaną w naszych sercach. Jego postawa wrażliwości na cierpienie innych, na niesprawność seniorów była dla nas bezcenna. W obecności Filipe każdy czuł się wyjatkowo i bezpiecznie za co mu bardzo serdecznie dziękujemy.


« Ana (2012)
Blondyneczka Ana zapadła nam w pamięć dzięki swojemu pięknemu uśmiechowi, który był z nami zawsze i wszędzie. Jej miła osoba była dla nas jak słoneczko w pochmurny dzień. Czas spędzony z nią przy kartach lub grach planszowych zawsze był pełen pozytywnych emocji. Wszyscy miło wpominamy wycieczki w towarzystwie naszego kwiatuszka. Mamy nadzieje, że jeszcze nas kiedyś odwiedzi.

Nabil (2012) »
Nabilowi było z początku trudno wejść w nasze życie. Nasze kultury ( Polska i Marokańska) nie miają zbyt wielu punktów wspólnych co powodowało pewne trudności w komunikacji. Naszczęśćie drobne elementy z życia codziennego jak: kuchnia, śpiew, taniec, gry planszowe, karty, stanowiły dobrą bazę do wspólnego spędzania czasu. Był gotów na przyjęcie naszej odmienności i starał dzielić się z nami swoją codziennością. Jego "Jak się masz?" rozweselało nawet najbardziej zachmurzone buzie. Co dzień okazywał nam jak bardzo jesteśmy dla niego ważni i za to mu dziękujemy.

« Alessio (2012)
Alesjo (czyli Alex), to młody chłopak z Włoch (a konkretnie Sycylii – sam o sobie mówi, że jest Sycylijczykiem!), który zostawił w naszym Domu dużo serca i radości życia. Odczarował nasze myślenie o filmowej Sycyli. Dla nas ta wyspa to tylko Etna i Mafia, a on pokazał nam, że są tam jeszcze inne miasta, w których ludzie żyją inaczej niż nam się wydawało. Zobaczyliśmy półwysep jego oczami i za to mu jesteśmy ogromnie wdzięczni. Jego serdeczna gotowość przekazania nam prawdy o swoim życiu i swojej rodzinie była dla nas bezcenna.



Zdenka (2011) »
Zdenka Czeszka o długich, pięknych nogach. Godzina 9 rano, Zdenka wchodzi do terapi i pyta " W czym mam wam pomóc". I na tym jednym zdaniu można by było zakończyć opis naszej wolontariuszki. Jest ona osobą bardzo pracowitą i chętną nieść pomoc. Odkryliśmy wiele talentów naszej zgrabnej Czeszki. Okazało się, że umie pysznie gotować, jest utalentowana plastycznie i lubi tańczyć. Każdy dzień ze Zdenką był miły i pełny ciekawych historii.

A oto co sama nam mówi:
"I went to Cracow last July wit expectation that I would meet new friends, new people and we would understand each other. That I would enjoy my internship. That´s come to true. I spent 6 weeks at DPS Kluzeka (at work), where I played games with the people, helped them, "talk" to them in my "CzecoPolish" and also we went to on several trips. I hope that the people at my work remember me, because I remember them Thank you for the opportunity to come to your House.
Zdeni Vacková"

« Keiko (2011)
Z powodów pięknych o nas opowieści Nany, Keiko jej koleżanka także postanowiła do nas przyjechać. Keiko (czyli Kasia) zaskoczyła nas swoim entuzjazmem i radością życia. Jej dziewczęca uroda powodowała, że traktowaliśmy ją trochę jak naszą małą wnuczkę. Towarzyszła mam we wszystkich wycieczkach, spotkaniach, spacerach i zawsze z uśmiechem podawała swą pomocną dłoń.

Paulina (2010) »
Z Paulinki nigdy nie będzie automat. To dziewczyna, która kieruje się sercem. Wszystko przeżywa osobiście jest bardzo kreatywna. Bardzo jej zależało by mieć z nami – starymi ludżmi - kontakt. Ona odbiera człowieka takim jakim jest, akceptuje go w pełni i pozostawia w nim poczucie ciepła, serdeczności i wyjątkowości. Jej delikatność i niespożytkowana energia była nie do przecenienia. Bardzo szybko wkupiła się w nasze serca i tam już została… na zawsze.

Mówi Paulina:
"I say thank you to God, the people to work in this senior hause and my dear old people to have lived this experience that has helped me professionaly but most personaly because to spend our time sharing an smile, helping and listening or giving an embrace to these people have a tremendous value that nothing can be paid. I choose to do this activity and to work with old people because it is one of the most difficult stage of our live that nobody would like to be alone. This experience as well as the people have a space forever in my heart!


« Nana Kawamura (2010)
Nigdy nie zapomnimy tego obrazu kiedy w deszczową chłodną pogode Nana, zawitała do nas w letnim ubranku i w "japonkach" na stopach. Na początku zagubiona, szybko się odnalzała wśród nas i pokazała jak wyjątkową jest osobą. Z dotychczasowym doświadczeniem życiowym było jej trudno odnaleść się w tak wylewnej kulturze jaką prezentują polacy. Kiedy przełamała to pierwsze zaskoczenie, każde spotkanie z nami było dla niej przyjemnością. Wspominamy Nanę (zwaną Nanusią) jako osobę z zadziwieniem i uśmiechem przyjmójącą naszą żeczywistość, z miłością patrzącą na naszych seniorów. Jej uczucie do nas wyrażały łzy, gdy opuszczała Nasz Dom.

Mówi Nana:
"My experience in DPS (how can I call this house?) was really unforgettable to me. People in DPS were really nice to me even I am a person from other country. That was a wonderful experience that we sing, walk, eat and dance all together. I definately had such a fascinating experience and I am so proud that I worked for this kind of amazing people."

Nasi wolontariusze "w akcji"