zobacz archiwum: wszystkie, 2018, 2017, 2016, 2015, 2014, 2013, 2012, 2011, 2010, 2009, 2008, 2007, 2006, 2005

AKTUALNOŚCI Z ŻYCIA DPS

data: 04/10/11

Lanckorona

Ostatni rekreacyjny wyjazd w tym roku, którym „oficjalnie” zamykamy sezon. Na ostatni cel naszej podróży wybraliśmy Lanckoronę, małe miasteczko pozostające nieco w cieniu swojego większego i znacznie bardziej słynnego sąsiada – Kalwarii Zebrzydowskiej. A niesłusznie, bo Lanckorona jest pięknym miejscem i ma wiele ciekawych rzeczy do zaoferowania.

Oprócz unikatowego rynku z największym pochyłem powierzchni w Polsce, gdzie odpoczywaliśmy i posiłkowaliśmy się, zobaczyliśmy też ruiny XIV wiecznego zamku, siedziby rodu Zebrzydowskich. Kościół gotycki św. Jana warto zobaczyć, choć trzeba trafić na czas kiedy jest otwarty. Również małe muzeum etnograficzne – uwieczniliśmy na zdjęciach. No i pogoda, gdy wyjeżdżaliśmy – pokropywało, a na miejscu… po prostu bajka – pięknie i słonecznie :)

» Kościół św. Jana, szkoda że zamknięty
» Tak wygląda do środka ale z zewnątrz
» Maszerujemy na zamek, Ania, p. Basia, p. Fryderyk
» Zamek wychynął niespodziewanie pośród lasu
» Ale jeszcze kawałek przed nami, na przodku p. Maria
» Tyle pozostało z 600 lat tradycji, historii i życia
» Panowie na murach
» Dobre miejsce do robienia zdjęć, z jednej strony kamienie z drugiej… ostro w dół
» Te mury przetrwały i będą tutaj kiedy nas już nie będzie, rzekną swoją opowieść następnym pokoleniom, czy aby na pewno to one są historią..?
» Samotny wilk – Ryszard, wsuwający batonika, czyli p. Ryszard posiłkujący się energią
» „Na lanckorońskim rynku ładnie zegar mocno bije…” czy jakoś tak to szło?
» PP. Irenka i Marysia
» W takiej kołysce może jeszcze było wygodnie, ale w takich temperaturach w zimie, to już ciepło niekoniecznie… Jak oni dawali radę?
» Izba muzealna, niby płatne, niby wchodzić nie wolno a… daliśmy radę! „Przypadkiem” ;)
» Kicak towarzyszył nam, a potem jak to kicak – poszedł sobie